piątek, 6 lipca 2012

Rozdział 2 : Przeprosiny

Katy właśnie miał położyć się do łóżka gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- "Kto tam"- zapytała 
- To ja - usłyszała w odpowiedzi - mogę wejść 
Ah to tylko babcia Rose.Szybko się podniosła i otworzyła drzwi ,po czym z powrotem rzuciła się na łóżko.
- Wnusiu co się stało?!Co cię wyprowadziło z równowagi. Twoja mama nie chce mi nic powiedzieć , siedzi na dole i płacze. Musiał to być naprawdę ważny powód , bo inaczej moja córka tak by się nie zachowywała.
- Dobrze babciu powiem o co chodzi . Tak więc moja własna rodzona matka uknuła za moimi plecami taką rzecz o której nawet nie myślałam.Razem z moim ojcem wymyśliła że ja,Alice i Chris mamy się spotykać z tym "...." , przepraszam babciu ale nie mam zamiaru wypowiadać tego słowa."Ale ja nie chce!"-wykrzyknęła i rzuciła się w babci ramiona.
- Ale na prawdę nie chcesz się z nim spotykać. Pomyśl , na prawdę chcesz żyć w świadomości że nigdy nie zobaczysz biologicznego ojca ?. Rozumiem że go nienawidzisz , ale to nie jest powód aby się z nim nie spotykać.O bardzo chce się z tobą spotkać. Myślę że powinnaś do niego zadzwonić i się z nim umówić. To jest chyba najlepsze wyjście.
- Chyba tak zrobię.Dzięki za dobrą radę. Jesteś najlepszą babcią na świecie. Kocham cię ;*.
- Miło mi to usłyszeć.Ale chciałam z tobą pogadać nie o twoim ojcu ale o twoich planach wakacyjnych.Bo rozumiesz moja kochana koleżanka "ciocia Lusia" wyjeżdża na kilka dni do Londynu.Chciała cię zabrać , no i co ty na to ?? - zapytała .
Katy pisnęła . "Ja w Londynie" pomyślała.
- Oczywiście babciu że chce jechać.Ciocia Lusia się mną zajmie ;).Nawet nie wiesz babciu jak się cieszę!Ja w Londynie !.To było moje marzenie.A Alice i Chris jadą z nami - zapytała 
- właśnie muszę się ich spytać.Jak chcą to pojadą jak nie chcą to będziesz jechała sama z Emmą i Kelly.Są starsze na pewno będą o ciebie dbać.Myślę że poprawiłam ci humor tą nowiną?.
- Oczywiście , wiesz co babciu bardzo źle się zachowałam w stosunku do mamy. Mam wyrzuty sumienia.Zaraz pójdę ją przeprosić.
-Bardzo się cieszę że zrozumiałaś że źle robisz.Jak chcesz to dam ci troszkę kasy na mały upominek.Niech to będą takie "babcine kieszonkowe" co ty na to ? 
- Naprawdę babciu ?! . To wspaniale.Dziękuje babciu , nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.
- Oj tam , nie gadaj tylko się szykuj.Przebież się , umyj twarz i pędź do sklepu bo zaraz zamkną.
- Już idę babciu,nie wiem jak ci podziękować, naprawdę 
- Nie musisz , po prostu idź i przeproś moją córkę.Jest załamana , biedaczka-dodała i wyszła z pokoju.
Katy skakała z nogi na nogę. Nie mogła w to uwierzyć JEDZIE DO LONDYNU.To było dopiero nowina.Szybko włożyła na siebie byle jakie ciuchy,umyła twarz i zeszła na dół.Rzeczywiście spotkała mamę całą pogrążoną w smutku i Alice siedzącą przy stole oraz babcię która mówiła o czymś zawzięcie Chrisowi.Pewnie chodziło o wyjazd do Londynu. Spojrzała na zegarek , była godzina 16.40 jak miała się zdążyć kupić mamie prezent musiała się pośpieszyć. Sklep znajdował się dwa przecznice stąd.Katy szybko siadła na swój kochany niebieski rower i pojechała do sklepu po kochane kwiaty mamy ; żółte róże.
                                                                              ***
Katy weszła do domu.Babcia jeszcze była.
"Pewnie zastanie tutaj dopóki nie przeproszę mamy"-pomyślała 
"Dobra trzeba się przełamać i wreszcie to zrobić"-pomyślała i poczuła nagły przypływ odwagi.
Podeszła do mamy , spojrzała jej w oczy i powiedziała 
"Mamo , przepraszam cię za tamte zachowanie.Naprawdę nie chciałam cię urazić.To było tylko chwilowe zachowanie , rozumiesz nastolatki tak mają , niekontrolowane wybuchy złości , nienawiści itp. Naprawdę przepraszam mamo nie chciałam tak postąpić.W ramach przeprosin chcę abyś przyjęła ten prezent.Tak to twoje kochane żółte róże"- dodała i wręczyła mamie swój prezent
- Ależ oczywiście że ci wybaczam.Doskonale cię rozumiem.Miałam tak samo , pamiętasz mamo - tu odwróciła się do babci - też miałaś ze mną problemy i to jakie.Wiesz córciu ja też nie jestem święta . Nie musiałam nalegać o spotkanie z twoim ojcem , powinnam zrozumieć że to dla ciebie jest trudne , więcej tak nie zrobię. Przyżegam - położyła rękę na piersi - a co do prezentu to bardzo mi się podoba.Te róże są przepiękne. Gdzie je kupiłaś - zapytała 
- Tajemnica ;D , nie powiem ... a co do spotkań to jednak zadzwonię do taty i się z nim umówię.Przecież to nic takiego.Nie zje mnie przecież - wybuchnęła śmiechem . 
- Oczywiście że nie!A teraz chodźmy do stołu , obiad stygnie a my tutaj sobie rozmawiamy.Tylko wstawię te piękne róże do wazonu.
-Ok mamo , do zobaczenia przy stole zawołała i pobiegła do salonu aby razem z rodziną zjeść wspólny obiad.

4 komentarze:

  1. Zapowiada się bardzo ciekawie :D Dobrze, że w porę się o nim dowiedziałam : )
    Zapraszam także do siebie ---> http://mypersonalsoldier.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie sie zapowiada.:)
    czekam na next.:D
    ciekawi mnie co będzie się działo na tym spotkaniu z jej ojcem. :) ♥x

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog!. Ciekawe co bd dalej... ;>

    OdpowiedzUsuń